Korzenie konfliktu izraelsko-irańskiego sięgają głęboko w drugą połowę XX wieku, choć jego pełne ukształtowanie i intensyfikacja nastąpiły po 1979 roku, kiedy to w Iranie doszło do przełomowej rewolucji islamskiej. Przed tym wydarzeniem relacje między oboma państwami były zaskakująco dobre, szczególnie w kontekście zimnowojennym. Iran, pod rządami szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, był jednym z niewielu państw muzułmańskich, które utrzymywały stosunki dyplomatyczne z Izraelem. Oba kraje współpracowały w zakresie bezpieczeństwa, technologii, a także handlu – Izrael był odbiorcą irańskiej ropy, a Teheran korzystał z izraelskich technologii i doradztwa wywiadowczego. Wspólnota interesów była zdeterminowana przez postrzeganie Związku Radzieckiego jako wspólnego zagrożenia oraz przez chęć przeciwdziałania wpływom panarabizmu, reprezentowanego m.in. przez Egipt pod rządami Gamala Abdela Nasera.
Rewolucja islamska z 1979 roku diametralnie zmieniła układ sił i relacji politycznych w regionie. Nowy reżim, zbudowany wokół ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego, przyjął ideologię opartą na szerzeniu islamu szyickiego oraz zdecydowanej opozycji wobec Izraela, którego określano mianem „Małego Szatana” – w odróżnieniu od „Wielkiego Szatana”, czyli Stanów Zjednoczonych. W nowej doktrynie politycznej Teheranu Izrael nie był już partnerem handlowym ani sojusznikiem strategicznym, lecz ucieleśnieniem opresji wobec muzułmanów, szczególnie Palestyńczyków. Iran, który przez lata był przeciwnikiem panarabizmu, zaczął wspierać różne organizacje palestyńskie oraz libański Hezbollah, którego celem była walka z izraelską obecnością w południowym Libanie.
Zmiana ta miała charakter nie tylko polityczny, ale również symboliczny i ideologiczny. Iran postrzegał Izrael jako projekt kolonialny, ustanowiony na ziemiach muzułmańskich przez siły zachodnie. Retoryka irańskich przywódców niejednokrotnie obejmowała zapowiedzi zniszczenia Izraela, co pogłębiało atmosferę wrogości i eskalowało napięcia na arenie międzynarodowej. Szczególnie ważnym elementem tej doktryny stała się polityka wspierania tzw. „osi oporu” – zbioru sił politycznych i militarnych sprzeciwiających się obecności i wpływom Izraela na Bliskim Wschodzie.
W kolejnych dekadach konflikt izraelsko-irański przybierał różne formy, rzadko jednak miał charakter otwartej wojny. Najczęściej były to działania pośrednie, prowadzone przez proxy, czyli organizacje wspierane finansowo i logistycznie przez Iran, jak Hezbollah w Libanie, Hamas w Strefie Gazy, czy Palestyński Islamski Dżihad. Izrael z kolei prowadził kampanie powietrzne przeciwko pozycjom Hezbollahu i irańskim instalacjom wojskowym w Syrii, które służyły jako kanały przerzutowe broni oraz platformy wpływów Iranu na terenach blisko izraelskiej granicy.
Punktem zapalnym okazał się również irański program nuklearny. Izrael postrzegał możliwość zdobycia przez Teheran broni jądrowej jako egzystencjalne zagrożenie. Już w latach 90. izraelscy politycy i wojskowi ostrzegali przed rozwijaniem przez Iran zdolności nuklearnych. W 2009 roku Benjamin Netanjahu uczynił z tego zagrożenia jeden z głównych filarów swojej polityki zagranicznej. Izrael podejrzewał, że Iran rozwija program nuklearny nie tylko do celów cywilnych, jak deklarował Teheran, ale również w celu stworzenia potencjału militarnego, co mogłoby zasadniczo zmienić układ sił w regionie i ograniczyć możliwości izraelskiej reakcji militarnej.
W odpowiedzi na zagrożenie nuklearne Izrael prowadził wielotorową strategię. Oprócz prób wpłynięcia na społeczność międzynarodową, aby nałożyła sankcje na Teheran, Izrael zaangażował się również w działania wywiadowcze i sabotażowe. Do najbardziej spektakularnych operacji należały cyberataki, jak ten przeprowadzony z użyciem wirusa Stuxnet, który sparaliżował część irańskich wirówek w ośrodku w Natanz. Izrael podejrzewany jest także o przeprowadzenie szeregu zamachów na irańskich naukowców jądrowych, co miało na celu spowolnienie programu atomowego i zastraszenie osób zaangażowanych w jego rozwój.
Pomimo międzynarodowego porozumienia nuklearnego z 2015 roku (JCPOA), które miało na celu ograniczenie irańskich ambicji nuklearnych w zamian za zniesienie sankcji, napięcia między Teheranem a Tel Awiwem nie osłabły. Izrael konsekwentnie sprzeciwiał się temu porozumieniu, argumentując, że zawiera ono luki umożliwiające Iranowi dalsze rozwijanie technologii nuklearnych w sposób niejawny. Wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia w 2018 roku jeszcze bardziej zaostrzyło sytuację. Iran stopniowo przestał przestrzegać ustaleń JCPOA, a Izrael zaczął intensyfikować swoją retorykę i działania wojskowe przeciwko irańskim wpływom w Syrii i Iraku.
W tle tego wszystkiego rozwijała się cyberwojna i wojna informacyjna. Obie strony angażowały się w dezinformację, wycieki danych, włamania do systemów oraz destabilizację społeczną przeciwnika za pomocą narzędzi cyfrowych. Iran wspierał również działalność medialną, której celem było delegitymizowanie państwa izraelskiego w oczach opinii publicznej w krajach muzułmańskich. Izrael natomiast prowadził kampanie przeciwko irańskiemu reżimowi, wskazując na jego represyjny charakter oraz sponsorowanie terroryzmu.
Znaczącą rolę w konflikcie odgrywał także Liban, będący główną bazą operacyjną Hezbollahu – najważniejszego sojusznika Iranu w bezpośredniej konfrontacji z Izraelem. W 2006 roku doszło do poważnej wojny między Izraelem a Hezbollahem, która zakończyła się bez jednoznacznego rozstrzygnięcia, ale pokazała potencjał destrukcyjny tej relacji. Od tamtej pory Hezbollah znacząco zwiększył swój arsenał rakietowy, a Iran stale wspierał jego rozwój infrastrukturalny i militarny.
W ostatnich latach, szczególnie od 2020 roku, konflikt nabrał nowego wymiaru. Porozumienia abrahamowe, zawarte między Izraelem a kilkoma państwami arabskimi, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Bahrajn, zostały przez Iran odczytane jako próba izolacji jego wpływów w regionie. Teheran zintensyfikował wówczas działania dyplomatyczne oraz wsparcie dla organizacji zbrojnych, które mogłyby sabotować te inicjatywy. Zacieśnianie więzi między Izraelem a sunnickimi monarchiami Zatoki Perskiej było przez irańskich liderów interpretowane jako część amerykańsko-izraelskiej strategii geopolitycznego okrążenia Iranu.
W roku 2023 napięcia osiągnęły nowy poziom w wyniku serii incydentów wojskowych na granicy syryjsko-libańskiej oraz ataków na izraelskie jednostki w regionie Morza Czerwonego, za które odpowiedzialnością obarczano oddziały Huti wspierane przez Iran. Izrael nie tylko nasilił swoje działania prewencyjne, ale również rozpoczął dyskusję nad możliwością bezpośredniego uderzenia na irańskie instalacje nuklearne, co wywołało międzynarodowy niepokój.
Rok 2025 przyniósł eskalację, która wielu ekspertów zaczęło nazywać wojną cieni przechodzącą w regularny konflikt. Iran aktywnie wspierał bojowników na wielu frontach – od Libanu, przez Syrię, po Jemen i Strefę Gazy. Izrael z kolei przeprowadzał serię precyzyjnych uderzeń na irańskie cele wojskowe, nie tylko w Syrii, ale również na terytorium Iraku i – według nieoficjalnych źródeł – również w samym Iranie. Coraz częściej mówi się o możliwości otwartego starcia militarnego między oboma państwami, co miałoby katastrofalne skutki nie tylko dla Bliskiego Wschodu, ale i dla globalnej stabilności.
Konflikt izraelsko-irański nie jest jedynie sporem dwóch państw. To starcie dwóch przeciwstawnych wizji politycznych, religijnych i cywilizacyjnych. Z jednej strony mamy państwo żydowskie o silnych więziach z Zachodem i liberalną gospodarką, z drugiej – szyicki reżim teokratyczny, który stawia sobie za cel walkę z dominacją zachodnią i izraelską w regionie. Ta fundamentalna różnica światopoglądowa sprawia, że konflikt ten nie ma łatwego rozwiązania, a próby mediacji wielokrotnie kończyły się fiaskiem.
Nie można też pominąć faktu, że wojna informacyjna oraz dyplomatyczna między tymi państwami jest ściśle powiązana z sytuacją wewnętrzną. Dla irańskich władz retoryka antyizraelska stanowi ważne narzędzie legitymizacji władzy i mobilizacji społeczeństwa wobec zewnętrznego wroga. Z kolei dla izraelskich elit politycznych, zagrożenie ze strony Iranu służy jako uzasadnienie dla polityki bezpieczeństwa i utrzymania silnych relacji z USA. Ten mechanizm wzajemnego antagonizmu działa więc nie tylko na poziomie geopolitycznym, ale także wewnątrz struktur obu państw.
W tle tej konfrontacji toczy się walka o wpływy, prestiż i narrację. Dla Iranu, który próbuje budować oś szyickiego oporu od Teheranu po Bejrut, Izrael stanowi przeszkodę w osiągnięciu regionalnej hegemonii. Dla Izraela Iran pozostaje najgroźniejszym przeciwnikiem, który dzięki wsparciu licznych milicji i rozwijającemu się potencjałowi militarnemu może zagrozić jego istnieniu. Brak bezpośrednich rozmów i wzajemne demonizowanie się nawzajem sprawiają, że konflikt ten ma charakter nie tylko polityczny czy militarny, ale również głęboko zakorzeniony w mentalności i ideologii obu narodów.
